Okres wyczekiwania na prawo do zasiłku macierzyńskiego

Podziel się z innymi

Organ rentowy planuje wprowadzić okres wyczekiwania na prawo do zasiłku macierzyńskiego. Dziś taki okres wyczekiwania dotyczy zasiłku chorobowego, tymczasem urzędnicy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) mają w planach wprowadzić taki zapis również w odniesieniu do zasiłku macierzyńskiego i opiekuńczego. Zdania ekspertów w tym względzie są podzielone.

Jakie zmiany w przepisach proponują urzędnicy ZUS?

Urzędnicy organu rentowego proponują wprowadzenie zmian w nabywaniu prawa do zasiłków przez osoby, które zaczęły podlegać ubezpieczeniu chorobowemu. Zgodnie z propozycją okres wyczekiwania, dotyczący dziś zasiłku chorobowego, miałby również objąć swym zasięgiem zasiłek macierzyński i opiekuńczy.

Propozycje są obecnie konsultowane i ostateczny kształt nowych przepisów znany będzie po ich zakończeniu. Zdaniem Pawła Żebrowskiego, rzecznika ZUS, nie wiadomo które rozwiązania zostaną wprowadzone w życie, a które odrzucone, gdyż właśnie konsultacje służą wypracowaniu pewnego kompromisu w tym względzie.

Ze strony ZUS nie padły też wyjaśnienia o cel wprowadzenia zmian, tym niemniej przedsiębiorcy nie mają wątpliwości, iż chodzi o uszczelnienie systemu wypłaty świadczeń.

Zdaniem doktora Tomasza Lasockiego z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, w przypadku zasiłku macierzyńskiego w sumie nie wiadomo czy będzie to okres wyczekiwania czy być może okres karencji. W zależności bowiem od wybranego wariantu, różne będą konsekwencje.

Gdyby wprowadzono okres wyczekiwania, wówczas kobiecie, która zawarłaby dzień przed porodem umowę o pracę, zasiłek macierzyński przysługiwałby po upływie 3 miesięcy, a zatem finalnie otrzymałaby świadczenie za 9, a nie za 12 miesięcy. Gdyby natomiast wprowadzono okres karencji, wówczas kobieta, która urodziłaby dziecko przykładowo w ciągu 3 miesięcy od przystąpienia do stosunku pracy, w praktyce nie dostałaby nic.

Z kolei przedstawiciele ZUS tłumaczą, iż jeżeli ubezpieczona nie będzie miała wymaganego okresu ubezpieczenia i urodzi dziecko, to dopóki nie minie okres wyczekiwania, otrzyma świadczenie tak zwane kosiniakowe, przysługujące dziś osobom nie mającym prawa do zasiłku macierzyńskiego.

Zobacz  Brak kierowców do pracy!

Zatem jak zauważa doktor Tomasz Lasocki, z wyjaśnień urzędników organu rentowego wynika, że chodzi o wprowadzenie okresu wyczekiwania. Ważnym jest, iż z perspektywy ubezpieczonych każda zmiana ograniczająca dostęp do świadczeń wywołuje zaniepokojenie, jednakże pamiętać należy, że kobiety są szczególnie narażone na kontrole ZUS, co oznacza niepewność czy otrzymają one cokolwiek.

Gdyby bowiem, kosztem ograniczenia szczodrości dla osób, które w ubezpieczeniu są krótko albo które optymalizują swoje zarobki, wszyscy uczestnicy systemu ubezpieczeń społecznych zyskali pewność, iż urzędnicy organu rentowego zaprzestaną tak częstego kwestionowania samego tytułu ubezpieczeniowego, zmiany w ubezpieczeniu chorobowym zyskałby zapewne szerokie społeczne poparcie.

Co zatem dziś najbardziej doskwiera w polskim systemie ubezpieczeń społecznych?

Dziś teoretycznie mamy bardzo hojne prawo zasiłkowe, które jednak dla wielu osób okazuje się być zwodnicze, gdy po latach muszą zwracać pobrane środki wskutek uznania przez organ rentowy pozorności zatrudnienia. I stosunkowo często sytuacja ta dotyczy kobiet pobierających zasiłki związane z macierzyństwem.

Nieco inaczej na problemy zasiłkowe spogląda doktor Antoni Kolek z Pracodawców RP, zauważając, iż obecna propozycja zmiany przepisów ze strony ZUS jest próbą zapobieżenia nadużyciom przy nabywaniu prawa do zasiłku macierzyńskiego. Jednakże ze społecznego punktu widzenia to zły pomysł, nie powodujący stabilizacji sytuacji młodych osób na rynku pracy.

Z kolei Łukasz Kozłowski z Federacji Przedsiębiorców Polskich dostrzega, iż ocena zaproponowanych przez ZUS zmian zależna będzie od długości owego okresu wyczekiwania. W przypadku bowiem zasiłku macierzyńskiego do wyważenia są dwie istotne kwestie, mianowicie odpowiednia ochrona kobiet w ciąży i sytuacja finansowa Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

Czy zatem propozycje organu rentowego będą rozwiązaniem problemów?

Zdaniem doktora Tomasz Lasockiego zdecydowanie nie, gdyż sedno problemu tkwi w zasadach obliczania świadczeń. Konkretnie zaś chodzi o dysproporcję między wniesionym wkładem (czyli opłaconymi składkami), a otrzymywanymi świadczeniami.

Zobacz  Szykują się wielkie trudności w wysyłaniu zatrudnionych za granicę

Od 2015 roku w przypadku kobiet prowadzących działalność gospodarczą zdecydowano się ściślej powiązać składki z wypłacanymi zasiłkami, jednak nie zdecydowano się na dalsze zmiany. Bowiem przy obliczaniu świadczenia urzędnicy organu rentowego biorą pod uwagę ostatni rok, w tym również okresy, w których nie opłacano składek. I kolejnym krokiem powinno być rozciągniecie tej zasady również na pracowników (gdyż dotyczy ona tylko przedsiębiorców).

Poza tym problemów jest znacznie więcej i dotyczą one generalnie zasad obliczania zasiłków. Przykładowo, osobie, która zarabiając na etacie 6.000 zł opłaciła składkę tylko za 1 miesiąc, zasiłek zostanie obliczony od tej właśnie kwoty. Jeżeli natomiast przez pół roku pracowała za 4.000 zł i dostała podwyżkę do 6.000 zł (opłacając składki od tej kwoty), to pomimo, iż składki zostaną zapłacone od kwoty dziesięciokrotnie wyższej, zasiłek obliczony będzie od wartości 5.000 zł. Chyba, że podwyżka była wynikiem przejęcia starego pracodawcy lub przed podwyżką rozwiązano umowę na 1 dzień, wówczas zasiłek obliczony będzie od kwoty 6.000 zł. Niestety, ale logiki w tym zupełnie brak i przede wszystkim to powinno ulec zmianie.

Zatem zakładać niestety należy, iż zmiany tylko w warunkach otrzymania świadczeń nie spowodują naprawy głównych problemów, czyli nadmiernej szczodrości z perspektywy organu rentowego i niepewności sytuacji po stronie osób ubezpieczonych.

Co jeszcze jest w planach zmian po stronie organu rentowego?

Otóż urzędnicy ZUS planują również wprowadzić automatyzację obsługi płatników składek i wypłaty zasiłków. Oznacza to, iż ZUS przejąłby wypłatę wszystkich zasiłków z ubezpieczeń społecznych, w tym zatem również i tych, które teraz przelewa pracodawca.

Poza tym nie trzeba będzie składać wniosku do organu rentowego o wypłatę zasiłku, gdyż byłby on przyznawany i wypłacany na podstawie zwolnienia lekarskiego lub informacji o udzielonym urlopie macierzyńskim.

Zobacz  Wzrost uprawnień inspekcji pracy

Poza tym urzędnicy planują również, by to organ rentowy przejął obowiązek ustalania wysokości składek, które należy opłacić, jak i zgłaszania oraz wyrejestrowywania z ubezpieczeń społecznych.

Te propozycje automatyzacji są przez środowisko pracodawców odbierane pozytywnie, gdyż spowodować mogą znaczne ułatwienie dla przedsiębiorców.

Podsumowując, organ rentowy pragnie wprowadzić w przypadku zasiłku macierzyńskiego i opiekuńczego okres wyczekiwania, jaki obowiązuje w przypadku zasiłku chorobowego. Celem takich działań jest najprawdopodobniej uszczelnienie systemu ubezpieczeń społecznych. Jednakże eksperci zwracają uwagę, iż podstawowy problem tkwi gdzie indziej, dotycząc nadmiernej szczodrości organu rentowego, nieuzasadnionych różnych form naliczeń kwoty wypłacanych zasiłków oraz dużej niepewności co do kwestionowania przez urzędników tytułu do ubezpieczenia. Zatem bez systemowego rozwiązania istniejących problemów, trudno będzie o poprawę sytuacji w tym aspekcie.

Nasz wynik:
[Total: Średnia: ]