Związki zawodowe w Polsce są w kryzysie

Związki zawodowe w Polsce są w kryzysie

10 lipca 2019 0 Autor Szukampracy.pl
Podziel się z innymi

Związki zawodowe w Polsce znajdują się w dużym kryzysie. Obecnie raptem nieco ponad 10% pracowników należy do związków zawodowych. Przyczyn takiego stanu rzeczy zapewne jest sporo, tym niemniej sami związkowcy ponoszą bardzo dużą winę za ten stan rzeczy.

Jakie związki zawodowe są najbardziej znaczące w Polsce?

Otóż, gdy mamy na myśli związki ogólnopolskie, aktywnie działające w ramach Rady Dialogu Społecznego, czyli mające realny wpływ na politykę gospodarczą, to mówić możemy głównie o trzech centralach związkowych. Są to:

  • Niezależny Samorządny Związek Zawodowy SOLIDARNOŚĆ (Solidarność), założony 31 sierpnia 1980 roku w Gdańsku
  • Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych (OPZZ), założone 24 listopada 1984 roku w Warszawie
  • Forum Związków Zawodowych (FZZ), założone w kwietniu 2002 roku w Bydgoszczy

Niestety ostanie lata pokazują, iż są one pasywne i koniunkturalne. Najliczniejszy z nich, czyli Solidarność, stał się obecnie sojusznikiem obecnej władzy, a przez to często jej zakładnikiem, realizującym jej zalecenia. Bardzo dobitnym tego przykładem był ubiegłoroczny strajk w PLL LOT, podczas którego Solidarność podpisywała porozumienie z zarządem przedsiębiorstwa, wbrew woli strajkujących pracowników. Niestety kondycja pozostałych central, czyli OPZZ i FZZ jest równie zła.

Jaki jest obecnie cel działania związków zawodowych?

Właśnie z tym jest największy problem, z określeniem celu ich działania. Większość związkowców koncentruje swoje działania na obsługiwaniu wciąż tych samych projektów, finansowanych ze środków rządowych lub unijnych, jak i na powielaniu tych samych materiałów czy przypisywaniu sobie sprawczości i rezultatów, nawet gdy płace czy emerytury rosną z uwagi na ustawowe wskaźniki waloryzacji.

Zatem doprawdy trudno się dziwić, iż związki zawodowe są coraz mniej rozpoznawalne. Bardzo znamienne w tym zakresie jest ostatnie badanie CBOS w tym zakresie, przeprowadzone w marcu bieżącego roku. Liczba respondentów, którzy nie mają wyrobionej żadnej opinii o działalności poszczególnych central związkowych jest następująca:

  • Solidarność                 40%
  • OPZZ                           60%
  • FZZ                              73%

Takie wyniki wprost świadczą wręcz o bardzo niskiej wyrazistości działań związkowców.

Co jeszcze przeszkadza obecnym ogólnopolskim centralom związkowym?

Przede wszystkim są to przestarzałe struktury, rodem z minionej epoki, nie przystające do obecnego rynku pracy i jego dynamiki. Podobnie jak w czasach sprzed reformacji ustrojowej, centrale związkowe działają głównie w dużych i bogatych przedsiębiorstwach z udziałem Skarbu Państwa. Z badania CBOS wynika, że tak zwane uzwiązkowienie przekracza w nich 50%. Pomimo zmiany ustroju w wielu dużych zakładach organizacje pracownicze wciąż mają wpływ na poziom płac, czas pracy czy wysokość odpraw, nierzadko posiadając swych przedstawicieli w radach nadzorczych czy zarządach.

A mimo to ich działalność oceniana jest dość słabo. Zaledwie 14% załóg uważa, że działania związków zawodowych są efektywne, 34% w ogóle nie dostrzega ich działalności, a 43% dostrzega starania, jednak ocenia, że niewiele im wychodzi. Jednocześnie tylko 24% badanych twierdzi, iż związki skutecznie bronią interesów pracowników, a aż 44% jest odmiennego zdania.

Jeszcze gorzej ta ocena wygląda u samych związkowców. Aż 60% z nich uważa, iż związki zawodowe nie bronią skutecznie praw pracowniczych. Jednocześnie dość wysoki procent pracowników (38%) oraz działaczy związkowych (64%) deklaruje, iż związki zawodowe mają zbyt mały wpływ na sytuację w kraju.

Te badania pokazują, iż związki zawodowe są coraz słabiej oceniane i popadają w marazm. Tylko znacząca zmiana ich podejścia, ale też i unowocześnienie i otwarcie na nowe formy działania mogą tę sytuację zmienić.

Co jest największą słabością związków zawodowych w naszym kraju?

W większości krajów rozwiniętych związki zawodowe funkcjonują na 3 poziomach: państwowym, branżowym i zakładowym. W Polsce na poziomie państwowym centralną instytucją jest Rada Dialogu Społecznego (RDS). Niestety jednak, rządzący w naszym kraju nie przywiązują do jej działań większej wagi. W zasadzie to nawet trudno się temu dziwić, gdyż RDS jest ciałem stricte doradczym, bez żadnego znaczenia przy stanowieniu prawa.

Podobnie słabo sytuacja przedstawia się, jeśli spojrzymy na poziom branżowy. Polska należy do tych krajów unijnych, gdzie zbiorowe układy branżowe obejmują najniższy odsetek pracujących. Pracodawcy nie są zainteresowani przystępowaniem do takowych układów, a rządzący nie widzą potrzeby, by ich do tego zachęcać czy wręcz przymuszać.

Zatem pozostaje związkom zawodowym poziom zakładów pracy, jako ten, w którym mogą realizować swą misję. Zasadniczo, tam, gdzie działają związki zawodowe, poziom bezpieczeństwa zatrudnienia i płac jest wyższy, niż w tych zakładach, gdzie ich nie ma. Jednak poza zakładami z udziałem Skarbu Państwa, ich rola i zasięg są minimalne. Ponadto od kilku lat, gdy u władzy jest w Polsce partia Prawo i Sprawiedliwość (PIS), jedynym partnerem zarządów spółek Skarbu Państwa jest obecnie tylko Solidarność, a pozostałe centrale są lekceważone.

Jak w praktyce funkcjonują dziś związki zawodowe?

Otóż kluczowym ich bastionem (głównie w spółkach z udziałem Skarbu Państwa) są etaty finansowane przez pracodawców. Niestety, bardzo często ci etatowcy nie zajmują się wsparciem pracowników, tylko troską o swoje partykularne interesy. Ustawa o związkach zawodowych sprzyja też ogromnej mnogości organizacji związkowych. Przecież wystarczy raptem 150 osób przynależnych do danego związku, by pracodawca był zobowiązany do stworzenia i opłacania etatu danego związkowca. W praktyce oznacza to po prostu duże koszty po stronie przedsiębiorstwa. Co ciekawe, pracodawcy dostrzegają też plusy takiego rozwiązania. Dzięki temu, że jest ich dużo, organizacje związkowe są słabe i podzielone, a więc nieskuteczne.

Taki system generuje po prostu rozwiązania patologiczne, gdyż pracownicy nie zyskują nic. Ponadto ustawa o związkach zawodowych różnicuje progi reprezentatywności dla dużych central i mniejszych organizacji. Ponadto Krajowy Rejestr Sądowy (KRS) też działa dość opieszale, często odmawiając rejestracji danego związku z powodu drobiazgów proceduralnych. To z kolei powoduje konieczność uzyskania pomocy prawnej, co podnosi koszty i wydłuża czas. Tym samym duże organizacje, jak Solidarność, OPZZ czy FZZ są wręcz strukturalnie uprzywilejowane.

Jednocześnie związki zawodowe praktycznie nie istnieją w sektorze prywatnym. Dotyczy to szczególnie małych przedsiębiorstw i tych sektorów gospodarki, gdzie dominują umowy cywilno-prawne. Ostatnia nowelizacja ustawy o związkach zawodowych, która między innymi zezwoliła osobom zatrudnionym niestandardowo na tworzenie związków i przystępowanie do nich, niewiele tutaj zmieniła. Pracodawcy skutecznie zniechęcają te osoby do podejmowania działań w tym kierunku, a duże centrale nie robią w tym zakresie nic. W tym kontekście trudno dziwić się statystyce, z której wynika, iż w budownictwie, ochronie czy gastronomii uzwiązkowienie oscyluje wokół zera.  

Jakie działania i kierunki zmian powinny podjąć związki, by zacząć ponownie istnieć, zarówno na scenie politycznej, jak i wśród pracowników?

Obecne związki zawodowe są postrzegane jako niewiarygodne. Na pewno nie sprzyja im też ustawa, która nie zobowiązuje ich do przedstawiania informacji na temat finansów. By ten wizerunek zacząć zmieniać, pożądanym rozwiązaniem byłaby pewna jawność płac liderów związkowych i jawność finansów central związkowych. To mogłoby znacząco wpłynąć na ocieplenie wizerunku związkowców, jak i podniosłoby zaufanie pracowników.

Związki zawodowe powinny zdecydowanie rozszerzyć zakres działania. Potrzebne są kampanie społeczne adresowane do pracowników tych branż, gdzie prawa pracownicze są łamane w największym zakresie. Mowa tu o takich dziedzinach jak ochrona, budownictwo, drobny handel czy gastronomia. To tutaj jest najwięcej zaniedbań, a kontrole Państwowej Inspekcji Pracy (PIP), bywają rzadkością. Najczęstszym przypadkiem łamania praw pracowniczych jest naruszanie art. 22 kodeksu pracy, zgodnie z którym, gdy jest określone miejsce pracy, czas pracy i poległość służbowa, musi być zawarta umowa etatowa. Tymczasem wielu pracodawców takowych umów nie zawiera.

Kolejną dziedziną wymagającą radykalnych działań jest kwestia zmiany wizerunku organizacji konserwatywnych. W świadomości społecznej bowiem często związkowcy kojarzą się z przaśnymi żartami, alkoholem, lekceważeniem praw kobiet, homofobią czy uprzedzeniami wobec imigrantów. W konsekwencji tego Polska jest bodajże jedynym krajem w Europie, gdzie związki zawodowe cieszą się znacznie większą sympatią osób o poglądach prawicowych niż lewicowych. By sprostać wymaganiom współczesnego świata, hasłami działalności związkowej winny być: walka z wszelkimi formami dyskryminacji, choćby ze względu na płeć, orientację seksualną, wyznanie czy niepełnosprawność. Ponadto równie ważnym problemem powinno być przeciwdziałanie mobbingowi, tymczasem do tej pory żaden związek zawodowy tym się nie zainteresował, mimo, iż problem ten dotyczyć może każdego pracownika, bez względu na światopogląd czy sympatię polityczną.

Kolejnym zagadnieniem, które powinno zainteresować związkowców, jest zadbanie o godną pracę, szczególnie w kontekście szybkiego starzenia się społeczeństwa. Tymczasem związkowcy w sposób mniej lub bardziej jawny wspierają politykę, która zmierza do dezaktywizacji zawodowej Polaków. To ślepy zaułek, powinniśmy wręcz dążyć do pełnego produktywnego zatrudnienia. Temu służyć powinna stabilna praca, równość kobiet i mężczyzn w rodzinie i miejscu pracy, rozwinięta sieć wysokiej jakości opieki żłobkowej, przedszkolnej i senioralnej, aktywizacja osób z niepełnosprawnościami, inwestycje w służbę zdrowia czy rozwój transportu publicznego.

Niezwykle ważnym aspektem odnowy związków zawodowych byłoby też zwiększenie ich odpowiedzialności. Można by to osiągnąć poprzez rezygnację z etatów finansowanych przez pracodawców, na rzecz uczynienia związkowca etatowym inspektorem PIP z wszystkimi uprawnieniami. W ten sposób związkowiec stałby się instytucją kontrolną opłacaną nie przez pracodawcę, ale z budżetu państwa. To z kolei spowodowałoby zmniejszenie kosztów pracodawcy, a jednocześnie poddanie go większej i efektywniejszej kontroli.

I ostatni ważny element zmian, to zdecydowanie większe zaangażowanie central związkowych w protesty pracownicze poszczególnych branż czy zakładów. Tylko realna aktywność i rzeczywiste wsparcie spowodować mogą zmianę w postrzeganiu działalności związkowej.

Podsumowując, związki zawodowe w Polsce stoją obecnie na rozdrożu. Jeśli nic nie zmienią w swej działalności, grozi im dalsza marginalizacja i wręcz powolne unicestwienie. Mają jednak dużo możliwości działania i to od nich samych zależy w głównej mierze co dalej z nimi będzie.

Nasz wynik:
[Total: 0 Średnia: 0]