Źródła wzrostu gospodarczego w erze cyfrowej

Podziel się z innymi

Mamy do czynienia z coraz bardziej wchodzącą do naszego życia erą cyfrową, która niewątpliwie będzie miała wpływ na gospodarkę i jej mechanizmy. Część ekonomistów zaczyna zatem podzielać pogląd, iż źródła wzrostu gospodarczego wyczerpią się i czeka nas stagnacja. Inni natomiast są zdania, iż dzięki postępom cyfryzacji i automatyzacji wzrost gospodarczy znacząco przyspieszy w niedalekiej przyszłości. Poniżej uwagi i spostrzeżenia jakie w tym temacie prezentuje profesor Jakub Growiec, wykładowca w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie, doradca ekonomiczny w Departamencie Analiz i Badań Ekonomicznych Narodowego Banku Polskiego.

Jakie są zatem perspektywy wzrostu gospodarczego w przyszłości?

Kwestia skąd w ogóle bierze się długookresowy wzrost gospodarczy poruszana była niezliczoną ilość razy i udało się wypracować w tym temacie pewien konsensus (co prawda, w odniesieniu do ery przemysłowej, trwającej od rewolucji przemysłowej do drugiej połowy XX wieku). Otóż fundamentem trwałego wzrostu gospodarczego był wówczas postęp technologiczny.

Nowe technologie przekładały się na wzrost produktywności czynników produkcji, a dzięki temu wzrastała zarówno konsumpcja, jak i inwestycje. W konsekwencji przedsiębiorstwa akumulowały kapitał i zwiększały zapotrzebowanie na komplementarne względem niego kompetencje pracowników, zaspokajane przez systematyczny wzrost poziomu wykształcenia społeczeństw.

Pod koniec XX wieku, od lat 80-ych, mechanizm ten jednak zaczął stopniowo tracić swą moc. Dynamika całkowitej produktywności czynników produkcji spowolniła, co zaczęto wiązać ze spadkiem wzrostu zatrudnienia w sektorze badawczo-rozwojowym. Pojawiły się wręcz teorie, iż coraz trudniej będzie osiągać postęp, gdyż nowe pomysły są coraz trudniejsze do wynalezienia. W konsekwencji uznano, iż czekają nas zatem dekady spowolnienia wzrostu, aż do być może całkowitego jego zatrzymania.

Równocześnie jednak pod koniec ubiegłego wieku pojawiło się nowe zjawisko, które diametralnie odwrócić może owe prognozy. Rozpoczął się bowiem okres gwałtownego rozwoju technologii cyfrowych. W tym względzie Internet, komputery, telefony komórkowe, smartfony i temu podobne urządzenia całkowicie zrewolucjonizowały świat.

Szacuje się, iż od lat 80-ych XX wieku łączna moc obliczeniowa procesorów, jak i wolumen gromadzonych i przesyłanych danych, podwaja się co około 2-3 lata. Tym samym przetwarzanie, przechowywanie i komunikacja informacji oddzieliły się od możliwości poznawczych ludzkiego mózgu. W połowie lat 80-ych XX wieku mniej niż 1% informacji było przechowywanych w formacie cyfrowym, gdy tymczasem dziś jest to ponad 99%.

Przy czym rozwojowi cyfrowego hardware’u towarzyszy także rozwój software’u. W zakresie pracy hardware to praca fizyczna, natomiast software to praca umysłowa. Z kolei w zakresie kapitału hardware to praca fizyczna maszyn, a software to kod programu, dane i algorytmy sztucznej inteligencji. Wstępne analizy sugerują, iż tempo poprawy algorytmów jest prawdopodobnie zbliżone do tempa rozwoju cyfrowego sprzętu.

Analizując to, nietrudno dojść do wniosku, iż w ostatnich latach mieliśmy faktycznie do czynienia z serią przełomów w obszarze sztucznej inteligencji, mianowicie:

  • w 1997 roku program IBM Deep Blue pokonał szachowego mistrza świata Garriego Kasparowa
  • w 2016 roku program AlphaGo z DeepMind pokonał mistrza świata w Go, Lee Sedola
  • w 2020 roku pochodzący z DeepMind algorytm AlphaFold rozwiązał kluczowy w biotechnologii problem struktury białek na podstawie sekwencji aminokwasów
  • w 2020 roku w laboratorium OpenA1 opracowano algorytm GPT-3, potrafiący automatycznie generować tekst pisany, który trudno odróżnić od tekstu pisanego człowieka

Co to oznacza dla wzrostu gospodarczego i rozwoju gospodarki?

Niewątpliwie rozwój technologii cyfrowych, a szczególne algorytmów sztucznej inteligencji, może mieć przełożenie na tempo globalnego wzrostu gospodarczego dzięki procesom automatyzacji. Należy bowiem pamiętać, iż efektywność realizacji zadań zautomatyzowanych, wykonywanych bez jakiegokolwiek udziału człowieka, jest całkowicie niezależna od podaży pracy.

Niewątpliwie w pierwszej kolejności automatyzowane są zadania rutynowe, powtarzalne i łatwe do skodyfikowania. Jednak już dziś automatyzacji zaczynają stopniowo podlegać bardziej złożone zadania związane z rachunkowością, tłumaczeniami czy też wsparciem procesów zarządczych. Poza tym sztuczna inteligencja zaczyna być coraz bardziej wykorzystywana w zadaniach badawczo-rozwojowych (przykładowo do analizy danych astronomicznych czy też sekwencjonowania genomów).

Historycznie rzecz ujmując, dynamiczny rozwój gospodarczy epoki przemysłowej (ostatecznie ciągnięty przez postęp technologiczny) nie byłby możliwy bez dwóch rzeczy, mianowicie akumulacji kapitału produkcyjnego i dostępu do coraz większych ilości energii. To nie przypadek przecież, iż pierwsze fabryki ery przemysłowej zbudowano w Manchesterze, w bezpośredniej bliskości złóż węgla, a z kolei kontrola nad złożami ropy naftowej stanowi dziś źródło bogactwa zarówno krajów Zatoki Perskiej, jak i Norwegii.

Poziom rozwoju cywilizacji mierzyć należy w dwóch wymiarach, energii i informacji. I właśnie w obszarze informacji obserwujemy dziś ogromne dynamiki wzrostu. Czy zatem rzeczywiście zaufać można tezie, iż dane są wręcz nową ropą naftową, a rozwój sztucznej inteligencji zapowiada ponowne przyspieszenie wzrostu gospodarczego. Przecież w sferze cyfrowej od kilku dekad notuje się stopy wzrostu rzędu 20-30%, dlaczego więc nie miałoby to znaleźć przełożenia na gospodarkę.

Czego zatem oczekiwać można w przyszłości?

Generalnie podstawą do rozważań na temat przyszłego wzrostu gospodarczego i jego źródła jest odpowiedź na pytania: Czy możliwa jest pełna automatyzacja produkcji i działalności badawczo-rozwojowej? Czy też praca umysłowa człowieka pozostanie niezbędnym czynnikiem w wytwarzaniu produktu, komplementarnym względem pracy maszyn, czy też będzie mogła zostać całkowicie zastąpiona?

W tym względzie scenariusz, gdy pełna automatyzacja nie jest możliwa, zakłada, iż pomimo postępów automatyzacji pozostawać będą zawsze pewne wręcz wyspy działalności, w których niezbędna jest praca umysłowa człowieka. Z kolei ich niezbędność oraz komplementarność względem pracy maszyn sprawią, iż ich cena będzie szybko wzrastać. Wówczas udział wynagrodzenia pracy w produkcie końcowym zacznie paradoksalnie wzrastać, pomimo, iż praca człowieka świadczona będzie przecież jedynie w bardzo ograniczonej grupie zadań, a pozostała część gospodarki będzie się dynamicznie rozwijać.

Równocześnie, ze względu na to, iż zadania niezautomatyzowane będą niezbędną częścią procesów produkcyjnych i badawczo-rozwojowych (tak zwanym „wąskim gardłem”) dalszy wzrost gospodarczy zostanie ograniczony przez tempo, w jakim zwiększać się będzie efektywnie zatrudnienie w tych właśnie zadaniach.

W tym aspekcie wyodrębnić można dwa możliwe scenariusze, otóż:

  • scenariusz nr 1

Kluczowe okazać się mogą czynniki demograficzne, gdyż według ONZ w XXI wieku globalna populacja będzie przyrastać coraz wolniej, aż około roku 2100 ustabilizuje się, co doprowadzi do długotrwałego spowolnienia wzrostu gospodarczego i stagnacji

  • scenariusz nr 2

Hipotetycznie możliwe jest podtrzymanie stałego tempa wzrostu, zbliżonego do dzisiejszego, dzięki akumulacji kapitału badawczo-rozwojowego, w szczególności w zakresie mocy obliczeniowej i algorytmów sztucznej inteligencji wykorzystywanych w działaniach badawczo-rozwojowych; wówczas ta akumulacja wraz z postępem technologicznym wspólnie podtrzymają stałe tempo wzrostu gospodarczego, zwiększając produktywność pracy w zakresie zadań niemożliwych do zautomatyzowania

A jak przedstawiają się prognozy dotyczące wzrostu gospodarczego, gdyby jednak całkowita automatyzacja była możliwa?

Otóż, gdy założymy, że możliwym jest całkowite zastąpienie pracy człowieka, wówczas wskutek postępów automatyzacji praca umysłowa człowieka stopniowo przestaje mieć znaczenie dla wytwarzania produktu. Z punktu widzenia perspektyw wzrostu gospodarczego to bardzo dobra wiadomość, gdyż zamiast pracy umysłowej człowieka, będącej czynnikiem rosnącym wolno albo wcale, w produkcji coraz częściej wykorzystywany będzie czynnik pracy umysłowej maszyn, czyli obliczeń, predykcji i decyzji dokonywanych cyfrowo.

To sprawi, iż wzrostu gospodarczego nie spowolnią niedostatki nakładu pracy człowieka, szczególnie w odniesieniu do procesów badawczo-rozwojowych. Wzrost będzie mógł znacznie przyspieszyć, finalnie zrównując się z tempem rozwoju cyfrowego hardware’u. I wówczas „wąskim gardłem” nie będzie już dostarczana przez człowieka informacja, lecz energia, niezbędna do pracy hardware’u.

Generalnie scenariusz wzrostu gospodarczego na poziomie 20-30% rocznie, z podwojeniem światowego produktu co 2-3 lata może brzmieć fantastycznie, jednak nie jest pozbawiony istotnych wad. Eksplozji dóbr i usług towarzyszyć będzie bowiem bardzo duże wyzwanie związane z podziałem wytworzonych dóbr. Wraz bowiem z postępem automatyzacji zacznie spadać (docelowo przecież do zera) udział wynagrodzenia pracy w produkcie. Wzrastać mogą też znacząco nierówności dochodowe, gdyż o ile praca umysłowa człowieka jest naturalnie rozproszona (każdy człowiek ma jedną głowę), o tyle moc obliczeniową procesorów i dane można łatwo zakumulować.

W istocie rzeczy już dziś obserwujemy pod tym względem ogromne dysproporcje, gdy największe fortuny na świecie mają właściciele przedsiębiorstw software’owych z Doliny Krzemowej. Takie dysproporcje, pogłębiając się, mogą w przyszłości zapewne doprowadzić do jakiejś formy redystrybucji dochodów, tym niemniej trudno jednak przewidzieć jaką, gdyż wszelkie formy wprowadzenia podatku cyfrowego czy też uniwersalnego dochodu podstawowego są bardzo kontrowersyjne.

Niewątpliwie też scenariusz pełnej automatyzacji procesów produkcyjnych i działalności badawczo-rozwojowej, wykluczający wręcz człowieka z tych procesów, niesie ze sobą implikacje daleko wykraczające poza obszar zainteresowania ekonomii. Należy bowiem zadać sobie w tym aspekcie kluczowe pytanie, czy człowiek będzie w stanie utrzymać kontrolę nad technologią o wyższej inteligencji niż jego własna. A jeśli nie, to czy ta technologia będzie podejmować decyzje korzystane dla człowieka bądź chociaż pozwalające mu żyć.

Generalnie rozwój sztucznej inteligencji nie jest sprzeczny z prawami fizyki, lecz w kwestii czy jest ona w stanie rzeczywiście prześcignąć inteligencję ludzką zdania są podzielone. Z drugiej strony warto wówczas przytoczyć słowa wypowiedziane przez Juliusa Sextusa Frontinusa, inżyniera rzymskiego w 10 roku n.e.:” Wynalazczość osiągnęła już swój kres i nie widzę nadziei na dalszy rozwój”.

Podsumowując, era cyfrowa charakteryzuje się gwałtownym i nieustannym rozwojem, stając się zapewne już w niedalekiej przyszłości motorem wzrostu gospodarczego światowej gospodarki. By z kolei móc ocenić tempo wzrostu gospodarczego, kluczowa jest odpowiedź na pytanie, czy możliwa jest pełna automatyzacja procesów przemysłowych i badawczo-rozwojowych, wykluczających tym samym udział w nich człowieka. Jeżeli bowiem tak, to światowa gospodarka może rozwijać się w tempie 20-30% rocznie. Pytanie jednak wówczas, czy człowiek będzie w stanie utrzymać kontrolę nad technologią o wyższej inteligencji niż jego własna.

Nasz wynik:
[Total: 0 Średnia: 0]