Site icon Blog Szukampracy.pl – Artykuły o rynku pracy i HR dla pracodawcy

Odejście z etatu na swoje – od czego zacząć, żeby nie utknąć na formalnościach?

Podziel się z innymi

Decyzja o własnej działalności rzadko zapada w jednym momencie. Zwykle dojrzewa miesiącami: najpierw pojawiają się zlecenia po godzinach, potem pierwszy klient, który pyta o fakturę, a w końcu moment, w którym praca na etacie zaczyna kolidować z tym, co dzieje się obok. I właśnie wtedy najczęściej pada pytanie, czy to już.

Problem w tym, że większość poradników zaczyna się od formularza CEIDG, czyli od kroku, który jest najprostszy z całej listy. Trudniejsze okazuje się to, co przychodzi zaraz potem: skąd brać kolejne zlecenia, gdzie pracować, kiedy przestać liczyć na dochód z etatu i komu zadać pytanie, na które nie ma odpowiedzi w internecie.

Kiedy pomysł przestaje być planem na kiedyś

Sygnałem nie jest gotowy biznesplan, tylko powtarzalność. Jeśli te same osoby wracają po kolejną usługę, a zapytania pojawiają się bez aktywnego szukania, to znaczy, że rynek już zweryfikował pomysł. To zupełnie inna sytuacja niż start od zera, bo pierwsi klienci są najtrudniejsi do zdobycia, a tutaj są już po prostu obecni.

Warto ten moment nazwać po imieniu i policzyć. Ile zleceń miesięcznie pojawia się przy pracy po godzinach, ile czasu każde zajmuje i jaka jest realna stawka za godzinę. Dopiero z takimi liczbami da się odpowiedzieć na pytanie, czy przejście na swoje jest skokiem w nieznane, czy raczej przesunięciem proporcji między dwoma źródłami dochodu.

Etat, zlecenie i własna firma – co zmienia się w praktyce

Na etacie wynagrodzenie przychodzi w tym samym dniu miesiąca, a wszystko wokół niego jest rozliczane przez pracodawcę. Po przejściu na działalność ten sam przelew rozpada się na kilka strumieni: część trzeba odłożyć na składki, część na zaliczkę na podatek, a reszta jest dopiero tym, co zostaje. Kwota z faktury nigdy nie jest kwotą do dyspozycji.

Zmienia się też rytm pracy. Znikają godziny, w których ktoś inny decyduje, co jest priorytetem, ale razem z nimi znika struktura dnia. Osoby, które przechodzą na swoje, najczęściej mówią, że pierwsze tygodnie były trudne nie z powodu braku zleceń, tylko z powodu braku ram, w których dało się je poukładać.

Pierwsze koszty, które zaskakują

Składki to koszt przewidywalny i łatwo go sprawdzić z góry. Zaskakuje raczej to, co pojawia się obok: księgowość, ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej przy części zawodów, narzędzia i licencje, które na etacie zapewniał pracodawca, a także zwykły sprzęt, który nagle trzeba kupić samodzielnie.

Drugą pozycją są zatory. Faktura z terminem czternastodniowym bywa opłacana po trzydziestu dniach, a przy dwóch takich zleceniach z rzędu robi się miesiąc bez wpływów przy pełnych kosztach. Dlatego poduszka finansowa na start liczy się nie w tygodniach, tylko w miesiącach, i lepiej ją mieć przed rezygnacją z etatu niż po.

Gdzie pracować, zanim biuro zacznie na siebie zarabiać

Praca z domu wygląda na najtańsze rozwiązanie i przez pierwsze tygodnie zwykle się sprawdza. Później zaczynają wychodzić jej koszty: brak oddzielenia pracy od reszty dnia, trudność ze spotkaniem z klientem i cisza, która przy jednoosobowej działalności potrafi być męcząca bardziej niż otwarta przestrzeń biurowa.

Wynajem własnego lokalu na tym etapie jest zwykle przedwczesny, bo oznacza umowę na kilkanaście miesięcy i kaucję, czyli zamrożenie pieniędzy, które są potrzebne gdzie indziej. Pomiędzy tymi dwiema skrajnościami mieszczą się rozwiązania elastyczne: biurka na godziny, przestrzenie współdzielone i miejsca, w których adres do rejestracji firmy przychodzi razem z biurkiem.

Inkubator przedsiębiorczości, czyli miękkie lądowanie

Inkubator różni się od zwykłego coworkingu tym, że oprócz miejsca do pracy daje dostęp do wiedzy, której na starcie brakuje najbardziej. Zamiast szukać odpowiedzi na forach, można je zadać osobie, która przeprowadziła przez ten sam etap kilkadziesiąt firm. Przy pierwszych umowach, wycenach i rozmowach z klientem jest to różnica warta więcej niż oszczędność na czynszu.

W Warszawie taką ścieżkę prowadzi inkubator przedsiębiorczości działający przy Targowej 56 na Pradze, gdzie obok przestrzeni do pracy dostępne są także bezpłatne szkolenia dla osób rozpoczynających działalność. Dla kogoś, kto właśnie schodzi z etatu, kluczowe jest to, że nie trzeba od razu podejmować decyzji o długim najmie ani samodzielnie budować sieci kontaktów od zera.

Pierwsze trzy miesiące – na czym naprawdę się skupić

W pierwszym kwartale najważniejsze jest utrzymanie regularnego dopływu zleceń, a nie budowanie marki. Strona internetowa, logo i wizytówki mogą poczekać, jeśli w tym samym czasie da się odezwać do dawnych współpracowników, klientów i osób, które już raz coś zamówiły. To zwykle najkrótsza droga do drugiego i trzeciego zlecenia.

Drugim zadaniem jest pilnowanie liczb. Prosty arkusz z przychodami, kosztami i terminami płatności wystarczy, żeby po trzech miesiącach zobaczyć, czy stawki są ustawione poprawnie i które zlecenia realnie się opłacają. Dopiero na tej podstawie ma sens decyzja o kolejnych krokach, w tym o zatrudnieniu kogokolwiek.

Artykuł Sponsorowany